Linia tych maskar wyjątkowo przyciąga moją uwagę — na blogu dzieliłam się już wrażeniami na temat wersji brązowej (KLIK) oraz zielonej (KLIK). Tym razem przyszła kolej na absolutnie zjawiskowy burgund, czyli 05 Sassy Burgundy.
W gamie znajduje się jeszcze klasyczna czerń, ale o niej wspomnę na końcu, jako uzupełnienie moich obserwacji dotyczących całej serii.
Mam wrażenie, że w zależności od koloru maskary z tej linii różnią się między sobą bardziej, niż mogłoby się wydawać — i to nie tylko wizualnie. Każda z nich ma swoje specyficzne cechy, o których rzadko się mówi. A przynajmniej ja nie spotkałam się z tak kompleksowym porównaniem.
