Na przestrzeni lat poznałam naprawdę wiele pędzli, od bardzo budżetowych po luksusowe. Dziś wiem jedno: nie istnieje jeden idealny model dla każdego. Kluczem jest dopasowanie, do techniki, preferencji, a nawet nastroju.
To zestawienie to mój osobisty „starting over” - wybory, które bez wahania powtórzyłabym od początku. Pędzle, które nie tylko dobrze wyglądają, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort pracy i efekt końcowy.
I choć wciąż lubię śledzić oraz kupować nowości… do tych modeli zawsze wracam.
Bazując na koncepcji tego tagu, opowiem dziś o pędzlach, moich ulubionych. Takich, po które sięgnęłabym w pierwszej kolejności, gdybym miała kompletować je od nowa. Zapraszam!
Kilka lat temu zamieściłam na blogu krótką minirecenzję tego produktu, jednak uważam, że zdecydowanie zasługuje on na osobny wpis i pełniejsze omówienie. Zużyłam już kilka opakowań, a w międzyczasie przechodziłam różne etapy związane ze stanem skóry głowy — mam tu na myśli przede wszystkim łuszczycę.
Od kilku miesięcy obserwuję nawrót i zaostrzenie objawów, związane z różnymi czynnikami. Przeszłam również leczenie dermatologiczne, które w dłuższej perspektywie połączyłam z aktywną, świadomą pielęgnacją. Po przetestowaniu kilku innych produktów wróciłam do Simone Trichology Dermo Capillary Mask, która w moim przypadku ponownie okazała się najlepszym rozwiązaniem w swojej kategorii.
Od dawna planowałam opublikować wpis na jej temat i w końcu nadszedł ten dzień. Chciałam mieć absolutną pewność, że wrażenia, którymi się podzielę, mają solidne podstawy i dotyczą produktu, do którego rzeczywiście wracam z przyjemnością.
Nie przypuszczałam, że po mojej przygodzie z kosmetykami HTC będę jeszcze cokolwiek wychwalać. A jednak!
Słowem przypomnienia: Hairmoji to linia należąca do Hairy Tale Cosmetics, która z kolei jest częścią firmy Fractal Solutions, stojącej za projektem Agnieszki Niedziałek. Produkty z tej serii można kupić w Hebe oraz w kilku innych miejscach online, co bardzo mnie cieszy. Już od pierwszego użycia znalazłam w nich idealne dopasowanie.
Uwielbiam brązery i jeśli zaglądacie tutaj regularnie, to wiecie, że jest to jeden z tych kosmetyków do makijażu twarzy, który zawsze przyciąga moją uwagę. Liczy się wszystko: formuła, kolor oraz rodzaj wykończenia.
Dlatego kiedy zaczęło robić się głośno o Essential Bronzer Compact od Fara Homidi Beauty, zaczęłam uważnie śledzić kolejne wpisy, recenzje i prezentacje. Bardzo spodobała mi się również forma, w jakiej sam produkt jest przedstawiany — szczególnie materiały, w których Fara opowiada o nim osobiście. To dobry moment, aby podkreślić, jak dopracowany i przemyślany marketing ma ta marka. Warto o tym wspomnieć, zwłaszcza w kontekście dalszej części tej recenzji.
Dzień dobry w Nowym Roku – z pierwszym podsumowaniem kosmetycznych śmieci!
Było ono niezwykle udane i – ze względu na różne mobilne okoliczności – wpłynęło również na jego ostateczny format. Będzie więc kilka wspomnień z tak zwanego „międzyczasu”, bez klasycznego zdjęcia zbiorczego. A to dlatego, że po drodze wyrzuciłam część opakowań, niektóre końcówki kosmetyków zostawiłam do testów bliskim osobom oraz koleżankom, jednak uważam, że warto je mimo wszystko omówić. Choćby po to, by została krótka notatka dla mojej (nie)pamięci ;))) Zapraszam!
Jako ogromna fanka kremowych formuł w makijażu twarzy nie mogłam pominąć okazji do wypróbowania dwóch kosmetyków z oferty Victoria Beckham Beauty. Otrzymałam je w ramach wymiany do przetestowania. Początkowo miały to być końcówki, jednak rozświetlacz trafił do mnie nieoczekiwanie w znacznie większej ilości, niż się umawiałyśmy. Już na wstępie zaznaczę, że kolor różu okazał się zupełnie inny niż na zdjęciach produktowych – i o tym, jakie miało to konsekwencje, opowiem dalej. Co więcej, gdybym miała możliwość sprawdzania tych kosmetyków stacjonarnie, na podstawie testerów, prawdopodobnie nie kupiłabym żadnego z nich. A to oznacza, że ominęłoby mnie bardzo nieoczywiste zaskoczenie. Zapraszam do dalszej części wpisu 🙂
Pomyślałam, że tym razem zmienię dotychczasową formułę wpisów i zaproponuję nową wersję „w pigułce”. Wszystko po to, by nie powielać treści, a jednocześnie zostawić sobie przestrzeń na nowe tematy i odkrycia 🙂
Zapraszam!